Warto wiedzieć (17)

Woda to substancja powszechnie występująca w przyrodzie – wydawałoby się pospolita i niepozorna, lecz niezbędna. Potrzebują jej do życia nie tylko ludzie, ale wszystkie ziemskie formy życia. Dlatego jest bardzo istotne, jaką wodę pijemy.

 

Woda jest źródłem życia w co najmniej dwóch znaczeniach: po pierwsze, ewolucja rozpoczęła się w środowisku wodnym i przebiegała w nim przez długi czas. Po drugie, również zarodek (u ssaków) rozpoczyna swoje istnienie w wodach płodowych.

Woda intrygowała ludzi od wieków. Jednym z najnowszych tego świadectw jest kontrowersyjny film Woda – wielka tajemnica [1]– dowód fascynacji nią zarówno naukowców, jak i przywódców religijnych. Jak się okazuje, woda może kryć w sobie wiele tajemnic nieznanych współczesnej nauce. Co jeszcze bardziej zaskakujące, zainteresowanie tym niezwykłym pierwiastkiem umożliwia dialog między naukowcami a duchownymi kilku wielkich religii. Symboliczne znaczenia przypisywane wodzie jako temu, co było na początku lub z czego narodził się świat, nie są być może tak dalekie od tego, co na jej temat mówią naukowcy...[2]

Ruch to podstawa zdrowia. Jest lepszy niż jakakolwiek dieta i zapobiega wielu chorobom cywilizacyjnym. Dlaczego więc tak trudno nam się do niego zmusić?

 

Wiemy, że umysł może wpływać na ciało – od tego, jak myślimy, jak podchodzimy do życia, jak reagujemy na stres, zależy poziom naszej odporności i zachorowalność. Jednak odwrotne twierdzenie jest równie prawdziwe – ciało także wpływa na umysł. Człowiek jest całością psychofizyczną, zatem to, jak się czujemy pod względem psychicznym, zależy od naszej diety i trybu życia.

Oprócz zbilansowanej diety podstawą zdrowia jest aktywny tryb życia. W zasadzie wszyscy to wiemy... ale rzadko cokolwiek w związku z tym robimy. Dzieje się tak dlatego, że zaaplikowanie sobie większej ilości ruchu oznaczałoby poważną zmianę naszych codziennych nawyków. Ruch jest szczególnie potrzebny osobom wykonującym pracę umysłową i/lub prowadzącym siedzący tryb życia – a to obecnie coraz większa ilość populacji. Nie tylko pracujemy, siedząc przy biurku, przed ekranem komputera – przed komputerem spędzamy też sporą ilość czasu wolnego; przemieszczamy się samochodem, a relaksujemy pod koniec dnia – przed telewizorem. W takim rozkładzie dnia zwyczajnie nie ma czasu na aktywność fizyczną.

 

Większość diet i systemów żywienia kładzie nacisk na to, jakie produkty należy jeść. Dieta Pięciu Przemian jest wśród nich wyjątkowa: nie chodzi w niej bowiem o to, co jemy, ale w jakiej kolejności dodajemy poszczególne składniki podczas przyrządzania potraw i kiedy jemy.

Teoria Pięciu Przemian jest częścią systemu tradycyjnej medycyny chińskiej, liczącej kilka tysięcy lat. U jej podstaw znajduje się koncepcja tzw. pięciu elementów (xing). Są to: drzewo, ogień, ziemia, metal i woda– znane nam również między innymi z feng shui, sztuki harmonijnego planowania przestrzeni. Xing jest słowem wieloznacznym: tłumaczy się je nie tylko jako „żywioły” bądź „elementy”, ale również jako „fazy”; istotą tej koncepcji jest bowiem jej dynamiczny charakter. Istotne są nie tyle same elementy, co przejścia między nimi. Najważniejsza w teorii Pięciu Przemian jest zasada ruchu, rządząca następującymi cyklicznie zmianami, oraz wzajemne przenikanie się wszystkich elementów Wszechświata. Efektem działania tej zasady jest przede wszystkim powtarzalność zjawisk w przyrodzie – zwłaszcza następowanie po sobie kolejnych pór roku. Wiosna, lato, późne lato, jesień i zima odpowiadają kolejno przemianom: drewna, ognia, ziemi, metalu i wody.

 

W 2005 roku już 49% ludzkości żyło w miastach; w Polsce mieszkańcy miast to około 61%. Zabetonowana przestrzeń i spaliny powoli stają się naszą codziennością. Przyzwyczajamy się do oddychania zanieczyszczonym powietrzem; różnicę zauważamy dopiero wtedy, gdy znajdziemy się w parku czy w lesie. Dlatego ważne, byśmy nauczyli się doceniać czyste powietrze i dbać o to, by regularnie przebywać w otoczeniu roślin.

Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście

Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton 
[1]

Słowa klasycznej już piosenki Jonasza Kofty i Jana Pietrzaka wyrażają sentyment, jaki wielu z nas odczuwa wobec ogródków, parków, skwerów – tych enklaw chłodu i spokoju w mieście. To fakt, że w otoczeniu roślin – w ogrodzie, parku, lesie – czujemy się lepiej, niż w otoczeniu budynków z betonu lub cegły. Naukowcy i trenerzy podkreślają, że ruch na świeżym powietrzu, najlepiej w lesie czy w parku, jest znacznie zdrowszy niż ćwiczenia na sali gimnastycznej czy siłowni. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że rośliny znacznie poprawiają jakość powietrza, którym oddychamy – jego skład i jonizację.

...całe nieszczęście ludzi pochodzi z jednej rzeczy, to jest, że nie umieją pozostać w spokoju i w izbie.

Blaise Pascal, Myśli [1]

 

Współcześni ludzie boją się ciszy. Jesteśmy przyzwyczajeni do nadmiaru bodźców, życie w hałasie powoli przestaje nam przeszkadzać. Pozbawiamy się w ten sposób dostępu do najlepszego źródła siły i wewnętrznego spokoju.

 

Poziom natężenia dźwięku w zamieszkiwanych przez nas przestrzeniach jest dziś tak wysoki, że byłby niewyobrażalny dla ludzi żyjących 100 lat temu. Co więcej, wzrasta on z roku na rok. W dużych miastach w ciągu dnia hałas utrzymuje się na poziomie 70-80 decybeli (dB) [2]. Prawie co drugi Polak żyje w hałasie wyższym niż dopuszczalne normy, wynoszące 60 dB dziennie i 50 w nocy [3]. Powoli tracimy wrażliwość na hałas; przyzwyczajamy się do niego, bo nie mamy innej możliwości. A jeśli zdarzy się nam wyjechać na wieś, nocna cisza okazuje się niepokojąca – zdarza się, że wręcz nie pozwala nam zasnąć.

 

Hałas jest niebezpieczny!

Medycyna od dawna zwraca uwagę na szkodliwe skutki narażenia na hałas. Uszkadza on przede wszystkim nasz słuch. Najbardziej bezpośredni skutek to przesunięcie progu słyszenia: przestajemy słyszeć cichsze dźwięki, potrzebujemy coraz mocniejszych bodźców słuchowych. Przy poziomie dźwięku przekraczającym 80dB dochodzi do trwałego uszkodzenia słuchu. Powstawanie uszkodzeń słuchu jest procesem powolnym – ubytki pojawiają się stopniowo i bezboleśnie.Dlatego osoby narażone na nadmierny hałas często nie dostrzegają jego negatywnego oddziaływania aż do momentu, kiedy okazuje się, że pojawiły się u nich poważne ubytki słuchu [4].

Fale dźwiękowe są jednak odbierane nie tylko przez ucho, ale przez cały organizm; hałas uszkadza nie tylko narząd słuchu! Anatomiczne połączenie nerwowej drogi słuchowej z korą mózgową sprawia, że bodźce słuchowe oddziałują na cały mózg, a w konsekwencji na stan i funkcje wielu narządów wewnętrznych. Hałas jest przede wszystkim źródłem silnego stresu i jako taki może powodować rozwój różnego typu chorób (np. choroby ciśnieniowej, choroby wrzodowej czy nerwic) [5].

Pozasłuchowe skutki działania hałasu nie są jeszcze w pełni rozpoznane. Doświadczalnie wykazano jednak, że słabsze bodźce akustyczne (o poziomie 55 – 75 dB) powodują rozproszenie uwagi, utrudniają pracę i zmniejszają jej wydajność. Natomiast po przekroczeniu poziomu 75 dB pojawiają się poważne zaburzenia funkcjonowania organizmu: zmęczenie, zaburzenia snu, stany lękowe i depresja, zaburzenia układu krążenia i układu trawiennego. Skutki działania hałasu kumulują się w czasie; ciągłe narażenie na hałas jest bardziej niebezpieczne niż przerywane, ponieważ organizm nie ma wtedy czasu na regenerację. Dlatego tak ważne jest, by raz na jakiś czas zapewnić sobie chwilę ciszy – pozwalamy w ten sposób organizmowi odpocząć od bodźców akustycznych i zregenerować się.

Na zagrożenia związane z hałasem zwracają uwagę zwykle badacze zajmujący się bezpieczeństwem w miejscu pracy. Ale doniesienia o niekorzystnym wpływie hałasu dotyczą nie tylko tych, którzy pracują w fabrykach pełnych hałaśliwych maszyn! Wszyscy jesteśmy coraz bardziej narażeni na hałas – na przykład zwykły ruch uliczny powoduje hałas na poziomie 80-90 dB. Jest to szczególnie szkodliwe dla dzieci. Rozwijający się płód jest bardzo wrażliwy na dźwięki – potwierdzono wpływy hałasu na częstsze pojawianie się wad wrodzonych u  noworodków, których matki były w czasie ciąży narażone na podwyższony poziom hałasu; z kolei starsze dzieci, które rozwijały się w zbyt hałaśliwym środowisku, częściej wykazują trudności z rozwojem mowy i umiejętności czytania oraz deficyt uwagi.

 

Najczęściej wydaje nam się, że radość to coś, co przychodzi do nas z zewnątrz. Radość, jak myślimy, rodzi się w reakcji na pozytywne wydarzenia w naszym życiu. A ponieważ nasze życie na ogół w takie wydarzenia nie obfituje, sądzimy, że nie jesteśmy radośni, bo nie mamy do tego powodów. To błąd – radość życia zależy od nas i można się jej nauczyć!

 

Często myślimy, że moglibyśmy naprawdę cieszyć się życiem, gdyby tylko… było ono całkiem inne: gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, lepszą pracę, mogli podróżować po świecie itp. Skupiamy się więc na dążeniu do realizacji tych marzeń – albo, jeśli okazuje się ona niemożliwa, na narzekaniu… Niestety, poświęcanie chwili obecnej dla przyszłych radości to prosta droga do wiecznego niezadowolenia i frustracji. Liczne badania dowiodły, że obiektywna poprawa naszej życiowej (zwłaszcza materialnej) sytuacji wcale nie wpływa na poziom zadowolenia z życia. Kiedy zdobywamy to, o czym marzyliśmy, okazuje się, że wcale nie jesteśmy szczęśliwsi niż wcześniej. Szybko przyzwyczajamy się do zmienionej sytuacji; żeby pozostać na tym samym poziomie szczęścia, musimy konsumować wciąż więcej i więcej [1].

 

W Polsce marnuje się corocznie 9 milionów ton żywności. Na świecie – aż 1,3 miliarda ton. Gdyby nie to marnotrawstwo, można by wyżywić całą populację świata i położyć kres zjawiskom głodu i niedożywienia.

 

W 2010 roku na świecie było 925 milionów ludzi niedożywionych. Jednocześnie co roku marnuje się 1,3 miliarda ton produktów spożywczych – to jedna trzecia globalnej produkcji żywności. Szczególnie wysoki (222 milionów ton) jest procent żywności marnowanej przez konsumentów w krajach uprzemysłowionych. Jest on porównywalny z wielkością produkcji żywności w Afryce Subsaharyjskiej (230 milionów ton) [1].

 

Koszt szczepionki przeciw tężcowi to 19 groszy; przeciw gruźlicy – 31 , przeciw polio – 41. Tak małym nakładem można uratować życie wielu dzieci.

 

W zachodnim świecie obowiązkowe szczepienia przeciwko najgroźniejszym chorobom są czymś oczywistym. Dzięki nim udało się oddalić od nas niebezpieczeństwo odry czy gruźlicy. Jednak życiu co piątego dziecka na świecie nadal zagrażają choroby zakaźne, ponieważ nie otrzymuje ono niezbędnych trzech dawek szczepionki przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi.

Szczepieniem dzieci w krajach byłego Trzeciego Świata zajmuje się UNICEF, organizacja humanitarna i rozwojowa działająca na rzecz dzieci. Obecnie prowadzi między innymi programy szczepień dla dzieci w Syrii, Kongo i Sierra Leone; co trzecie dziecko na świecie otrzymuje szczepionki dzięki UNICEF [1].

Szczepienia zapewniają dziecku ochronę, która jest kluczem do jego prawidłowego rozwoju.

 

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Otrzymujemy dzięki niemu dawkę energii oraz składników odżywczych, z których nasz organizm czerpie przez większą część dnia. Dlatego warto dobierać jego składniki świadomie.

 

Czy zdarza Ci się nie zjeść śniadania? A może nie jesz go regularnie? No cóż, to pierwszy krok do otyłości. Kiedy rezygnujemy ze śniadania i na czczo rzucamy się w wir codziennych obowiązków, około południa czujemy się głodni. Organizm ogłasza alarm z powodu braku cukru, a my uzupełniamy go batonikiem czy drożdżówką. Po powrocie z pracy do domu dopada nas kolejny atak obżarstwa; jemy szybki obiad i obfitą kolację tuż przed snem, a następnego dnia rano nie mamy ochoty na śniadanie... W ten sposób przyzwyczajamy organizm do otrzymywania dużych dawek kalorii i cukru na raz – a to skłania go do magazynowania tłuszczu.

Śniadanie nie tylko dostarcza nam energii, tak potrzebnej na początku dnia, ale także pobudza do działania i zwiększa koncentrację. Dlatego powinno mieć około 40% udziału kalorycznego w całodziennym odżywianiu[1]. Jak sprawić, by było odżywcze, a jednocześnie nie zakwaszało organizmu i nie tuczyło?

Zwykle śniadanie kojarzy nam się z kanapką albo płatkami z mlekiem. To oczywiście lepsze menu niż batonik – ale możliwe jest skomponowanie jeszcze zdrowszego i bardziej odżywczego posiłku. Przeświadczenie, że koniecznymi składnikami śniadania muszą być chleb i nabiał, bierze się wyłącznie z nawyku. Śniadanie może wyglądać inaczej; warto uruchomić wyobraźnię i z nim poeksperymentować.

 

 

Dlaczego warto pić świeże soki?

Nasza dieta zawiera za dużo białka zwierzęcego, węglowodanów prostych i tłuszczów nasyconych. Ludzki organizm z trudem radzi sobie z ich trawieniem: podczas przyswajania tych substancji wydziela się duża ilość kwasów i innych toksyn. Sprawę pogarsza jeszcze jednostronność diety. Oprócz białek, węglowodanów i tłuszczów, dostarczających organizmowi energii, potrzebujemy witamin i enzymów, których obecność umożliwia i przyspiesza kluczowe dla jego funkcjonowania procesy chemiczne. Substancji tego drugiego typu, występujących przede wszystkim w warzywach i owocach, zwykle przyjmujemy za mało. Może to prowadzić do zaburzeń narządów trawienia (choroby żołądka i jelit), narządów przetwarzających składniki pokarmowe (wątroba, jelita) i narządów wydzielania produktów przemiany materii (nerki), a stopniowo również do innych schorzeń, takich jak miażdżyca, otyłość, cukrzyca typu 2, nadciśnienie czy zapalenie kości i dziąseł. Świeże warzywa i owoce są tu najlepszym środkiem zapobiegawczym – jednak należałoby jeść ich znacznie więcej, niż mamy w zwyczaju. Pozwalają również przywrócić równowagę kwasowo-zasadową, zakłócaną przez nadmiar białka zwierzęcego i węglowodanów, które zakwaszają organizm.

Aby jednak zrównoważyć kwasowość potraw mięsnych i węglowodanowych, należałoby zjeść dwa razy tyle warzyw i owoców – przykładowo, na 10 dag mięsa i węglowodanów potrzeba 20 dag warzyw i owoców. Zwiększając spożycie warzyw i owoców, możemy zapobiec 19% nowotworów układu trawiennego, 31% choroby niedokrwiennej serca i 11% zawałów1. Zjedzenie odpowiedniej ilości warzyw i owoców byłoby (choćby z powodu samej objętości) dość trudne. Możemy je jednak wypić w postaci soku. Już po 30 minutach od wypicia soku wszystkie zawarte w nim składniki odżywcze są przyswojone – w przypadku warzyw na ich przyswojenie potrzeba ponad godziny2.

 

Właściwości świeżych soków

Soki mają wszystkie składniki odżywcze zawarte w świeżych warzywach i owocach: łatwo przyswajalne cukry, tłuszcze nienasycone, aminokwasy egzogenne (czyli te, których organizm nie potrafi sam wytworzyć i musi je pozyskiwać z zewnątrz), witaminy i prowitaminy oraz enzymy. Są także źródłem flawonoidów i przeciwutleniaczy, które zwiększają naszą ochronę przeciw wolnym rodnikom, pomagają zapobiegać starzeniu i bronić się przed nowotworami. Oczyszczają też organizm z toksyn powstałych w trakcie trawienia pożywienia bogatego w białko i węglowodany. Dodatkowo dostarczają naszym komórkom wody organicznej, ustrukturowanej, która lepiej się wchłania i jest dobroczynna dla organizmu3. Jak wspomniano, pomagają także odkwasić organizm, a więc i zlikwidować nadwagęDocierają przy tym do krwi bez obciążania wątroby i całego układu trawiennego; po ich wypiciu nie czujemy ociężałości jak po normalnym jedzeniu4. Soków nie zastąpią żadne preparaty witaminowe czy suplementy diety, zwykle zawierające syntetyczne, słabo przyswajalne składniki5.

A na dodatek – soki dadzą nam codzienny zastrzyk energii!

 

Kuracja sokami

Kuracja sokami jest tańsza niż leczenie środkami farmakologicznymi czy stosowanie suplementów diety; w odróżnieniu od nich nie powoduje też skutków ubocznych. Można ją więc traktować jako terapię uzupełniającą przy poważnych schorzeniach; przy lżejszych dolegliwościach może się okazać, że samo picie soków działa cuda.

Najlepsze do przygotowywania soków będą owoce i warzywa z własnego ogródka lub z upraw ekologicznych, hodowane bez użycia nawozów sztucznych. Do wyciskania soków najlepiej używać wyciskarki – sokowirówki bowiem w trakcie wirowania wytwarzają wysoką temperaturę, powodującą utlenianie przeciwutleniaczy i enzymów6. Zaletą wyciskarki jest również to, że pozostawia ona mało odpadów7.

Soki powinno się wyciskać bezpośrednio przed spożyciem – nie przygotowujmy ich „na zapas”, bo przechowywanie, nawet w lodówce, obniża ich wartość odżywczą. Przed rozpoczęciem sokoterapii należy oczyścić jelito grube – na przykład za pomocą ziołowych środków przeczyszczających. Najlepiej pić na czczo – pół godziny przed jedzeniem albo dwie godziny po jedzeniu; wtedy zawarte w sokach składniki będą się najszybciej przyswajać (dotrą do krwi już po 20 minutach)8. Soki pić należy powoli, małymi łykami.

Podstawą kompozycji powinien być sok z marchwi; jak pisze prof. Michał Tombak, zawiera on witaminy A, B1, B2, B12, PP, K i E. Jedna jego szklanka zawiera wszystkie niezbędne w ciągu doby witaminy i mikroelementy. Skład soku z marchwi podobny jest do składu krwi; zawiera on związki pierwiastków odżywiających cały organizm i normalizujące funkcjonowanie układu odpornościowego9.

Jeśli nic nam nie dolega, najlepiej profilaktycznie pić sok z marchewki, kawałka selera, buraka i kilku liści kapusty – dostarcza on niemal wszystkich potrzebnych nam na co dzień składników odżywczych. W przypadku choroby kuracja powinna trwać 2-3 miesiące; zacząć należy od 3 łyżek soku rozcieńczonego wodą, potem stopniowo zwiększać dawkę i stężenie – aż do litra nierozcieńczonego soku dziennie. Najlepszą „bazą” jest sok z marchewki; uzupełniamy ją odpowiednimi składnikami. Oto przykładowe schorzenia i kompozycje soków, które działają na nie leczniczo10.

 

Schorzenie

Z czego pić soki?

Anemia

marchew, dynia, kapusta, burak, seler, pietruszka, ogórek, mniszek, pokrzywa, rzeżucha

Artretyzm, reumatyzm, zwyrodnienia kostne i stawowe

seler, pietruszka, ogórek, marchew, kapusta, cykoria, brukselka, lucerna, rzeżucha, rzodkiewka

Bezsenność

marchew, seler, kapusta, pietruszka (korzeń i natka), dynia, liście chmielu, rzodkiewka

Białaczka

marchew, seler, kapusta, (korzeń i natka), dynia, rzeżucha, brokuły, cykoria

Grypa

marchew, kapusta, jabłko, chrzan, pietruszka, sałata, rzeżucha, brokuły

Hemoroidy

jabłko, marchew, seler, pietruszka (korzeń i natka), kapusta, ogórek, rzeżucha, cykoria, brukselka

Kamienie żółciowe

marchew, burak, ogórek, seler, pietruszka (korzeń i natka), mniszek, cytryna, rzeżucha, czarna rzepa, cykoria

Skurcze mięśniowe

marchew, kapusta, dynia, rzeżucha, natka, lucerna, szpinak, burak, brokuły, brukselka

Miażdżyca, skleroza

pietruszka, cebula, marchew, dynia, kapusta, ogórek, lucerna, burak, rzeżucha, brukselka, brokuły

Moczenie nocne

pokrzywa, marchew, dynia, seler, kapusta, pietruszka (natka i korzeń), brukselka

Piasek w nerkach, kolka nerkowa, zapalenie nerek, schorzenia pęcherza moczowego

seler, marchew, pietruszka (natka i korzeń) w dużej ilości, mniszek, sok z cytryny, pasternak, lucerna, dynia, rzeżucha

Ischias

seler, marchew, pietruszka (natka i korzeń), mniszek, sok z cytryny, pasternak, lucerna, dynia, rzeżucha

Bóle oczu, krótkowzroczność, jaskra, zaćma

Marchew, dynia, seler, ogórek, pietruszka (natka i korzeń), lucerna, jabłko, rzeżucha, brokuły, cykoria,

Menopauza

marchew, dynia, seler, kapusta, ogórek, pietruszka (natka i korzeń), jabłko, lucerna, nagietek lekarski, rzeżucha, rzodkiewka, brokuły

Opuchnięte nogi, obrzęk powiek, obrzęk stawów skokowych, kolan

Seler, pietruszka, ogórek, kapusta, marchew, cykoria, dynia, rzeżucha, brokuły

Wykwity skórne

seler, marchew, pietruszka (natka i korzeń), mniszek, sok z cytryny, pasternak, lucerna, rzeżucha

Wątroba, schorzenia woreczka żółciowego, kamica

marchew, dynia, seler, ogórek, mniszek, pietruszka (natka i korzeń), lucerna, jabłko, czarna rzepa

Zakrzepica (gęsta krew i limfa)

seler, marchew, pietruszka (natka i korzeń), mniszek, ogórek, sok z cytryny, pasternak, lucerna, dynia, brukselka, rzeżucha

Wysoki poziom cholesterolu

seler, marchew, pietruszka (natka i korzeń), mniszek, sok z cytryny, pasternak, lucerna (oraz otręby owsiane codzienne na śniadanie), rzeżucha, brokuły, cykoria

Żylaki nóg

seler, marchew, pietruszka (natka i korzeń), mniszek, sok z cytryny, pasternak, lucerna, burak, rzeżucha, cykoria, brokuły

 

 

  Co daje picie soków?

 

  • ułatwia zlikwidowanie nadwagi

  • dostarcza do organizmu wodę organiczną (a nasza krew składa się głównie z wody: komórki naszego ciała, nasz krew, nasz mózg w 70% składają się z wody11)

  • dostarcza organizmowi witamin, enzymów i przeciwutleniaczy

  • oczyszcza organizm z toksyn

  • daje codzienny zastrzyk energii

 

 

 

 

1Jadwiga Górnicka, Sabina Zwolińska-Kańtoch, Na zdrowie. Porady dr Górnickiej, Warszawa 2013, s. 99.

2 Michał Tombak, Droga do zdrowia, Łódź 2011, s. 192.

3 Droga do zdrowia, dz. cyt., s. 191.

4 Na zdrowie. Porady dr Górnickiej, dz. cyt., s. 97.

5 Czy warto przyjmować suplementy?, http://zdrowe-zywienie.wieszjak.polki.pl/podstawy-zdrowego-zywienia/287833,Czy-warto-przyjmowac-suplementy.html

6 Sokoterapia, czyli zdrowie tkwi w sokach, http://zdrowe-zywienie.wieszjak.polki.pl/podstawy-zdrowego-zywienia/292660,Sokoterapia-czyli-zdrowie-tkwi-w-sokach.html#

7 Zanim kupisz wyciskarkę do soków, http://www.biokurier.pl/aktualnosci/1849-zanim-kupisz-wyciskarke-do-sokow

8 Na zdrowie. Porady dr Górnickiej, dz. cyt., s. 101.

9 Droga do zdrowia, dz. cyt., s. 193-194.

10 Za:Na zdrowie. Porady dr Górnickiej, dz. cyt., s. 100.

11 Droga do zdrowia, dz. cyt., s. 185.

 

 

 

 

Celem artykułu jest utrzymanie zdrowia w dobrej kondycji przez całe dane nam życie.

W problemach chorobowych proszę korzystać z porad kwalifikowanych lekarzy.

 

 

   Pyłek kwiatowy to wszechstronna substancja. Pozwala szybko uzupełnić brak witamin i mikroelementów; dodaje sił i energii, pozwala przezwyciężyć zmęczenie i brak koncentracji. Warto po niego sięgnąć w okresach osłabienia, rekonwalescencji czy wytężonego wysiłku intelektualnego.

Pyłek kwiatowy nie jest tak popularny, jak inny ceniony produkt pszczeli – miód; jest jednak od niego zdrowszy i cenniejszy. To pyłki roślin, zebrane przez pszczoły i częściowo przez nie przetworzone, tak, by mogły stanowić pokarm dla młodych owadów. Pszczoły zlepiają ziarna pyłku w małe kuleczki; każda z nich składa się z około 100 tysięcy ziaren pyłków różnych roślin – także tych leczniczych, jak dziurawiec, dzika róża czy mniszek lekarski. Pyłek jako lek i kosmetyk stosowano już w starożytnym Egipcie i Rzymie; badania wykazały, że charakteryzuje się niezwykle bogatym składem chemicznym. W 20-24% składa się z białka; w tym zawierają się liczne aminokwasy białkowe – przede wszystkim 10 bardzo cennych aminokwasów egzogennych (nie wytwarzanych przez organizm człowieka). Oprócz tego pyłek zawiera węglowodany, głównie glukozę i fruktozę, oraz 36 makro- i mikroelementów, między innymi: wapń, żelazo, magnez, krzem, siarka, miedź, srebro, cynk, chrom i molibden. 100 g pyłku zawiera 162 mg dobrze przyswajalnego wapnia (niezbędnego do budowy kości i zębów oraz prawidłowej pracy serca) – więcej niż jogurt czy biały serek. Pyłek obfituje również w żelazo – zawiera go tyle, co wątróbka. Znajduje się w nim też więcej witaminy C niż w jabłkach, ziemniakach i kapuście. Zawiera także witaminy B1,B2 i PP, które uszczelniają ścianki naczyń krwionośnych, zapobiegając ich pękaniu. Pyłek jest również bogatym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych, fitohormonów i enzymów (które są niezbędne dla prawidłowego metabolizmu).

Pyłek pozwala więc w krótkim czasie uzupełnić braki pierwiastków. Ma też działanie przeciwbakteryjne i grzybobójcze; ponadto odtruwa organizm z pozostałości leków, nikotyny i nadmiaru kofeiny.

 

Kiedy warto stosować pyłek ?

  •          W trakcie i po kuracji odchudzającej
  •          W przypadku anemii i spadku odporności
  •          Po chorobie, długotrwałej kuracji, np. radio- czy chemioterapii
  •          Przy zapaleniu wątroby i dróg żółciowych
  •          W okresie wzmożonej pracy i koncentracji intelektualnej
  •          Przy osłabieniu, zmęczeniu i nerwicy

 

Stosowanie i przechowywanie

Pyłek przed przygotowaniem trzeba zmielić. W celach leczniczych należy przyjmować 4-8 łyżeczek w dawkach podzielonych, co najmniej pół godziny przed posiłkiem. Profilaktycznie wystarczy 1 czubata łyżeczka dziennie dodana do herbaty, kawy lub innego ciepłego płynu (jego temperatura nie powinna jednak przekraczać 45 stopni). Pyłek przyswaja się lepiej, jeśli płyn osłodzimy miodem, a nie cukrem. Przechowujemy go w zamkniętym słoiczku w suchym miejscu.

Pyłku należy unikać przy uczuleniu na miód; żeby sprawdzić, czy nie jesteśmy uczuleni, należy przyjąć jedną dawkę i obserwować organizm przez dobę. Nie zanieczyszczony pyłek powinien mieć przyjemny zapach (bez zapachu pleśni) i postać maleńkich kolorowych kuleczek (najczęściej występuje żółty lub jasnobrązowy). W słoiczku nie powinno być pyłu –jeśli jest, w pyłku zagnieździły się szkodniki.

 

 

Pyłek to najlepszy sposób na uzupełnienie składników odżywczych – zastępuje wszystkie suplementy diety; jest naturalną substancją, dlatego nie powoduje skutków ubocznych, a nasz organizm z łatwością przyswaja zawarte w nim składniki !

 

 

Opracowano na podstawie: Jadwiga Górnicka, Sabina Zwolińska-Kańtoch, Na zdrowie. Porady dr Górnickiej, Warszawa 

 

 

 

 

Diety niskokaloryczne - niebezpieczeństwa

Z pewnością każdy z nas słyszał o efekcie jo-jo: kiedy próbujemy szybko schudnąć i narzucamy sobie ścisły reżim dietetyczny, rzeczywiście tracimy zbędne kilogramy – by potem je odzyskać; w efekcie często przybieramy na wadze bardziej, niż przed rozpoczęciem diety. Dlaczego tak się dzieje? Kiedy organizm otrzymuje mniejszą niż zwykle dawkę kalorii i składników odżywczych, zaczyna „oszczędzać”, próbuje zmagazynować jak najwięcej składników otrzymywanych w pożywieniu. Kiedy wracamy do normalnego sposobu odżywiania, nasz organizm nadal oszczędza…1Ten mechanizm pojawia się niestety przy stosowaniu większości niskokalorycznych diet; na efekt jo-jo jesteśmy narażeni zwłaszcza wtedy, kiedy próbujemy schudnąć szybko. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest chudnąć powoli: 0,5-1 kg tygodniowo. Dodatkowo najlepiej wybrać dietę, która nie ograniczy drastycznie liczby przyjmowanych kalorii.

 

Kontrolujmy węglowodany, nie kalorie

Za tycie odpowiada nie tyle nadmiar kalorii, co nadmiar glukozy we krwi. Kiedy jej stężenie we krwi jest zbyt duże, trzustka zaczyna produkować zwiększoną ilość insuliny (hormonu umożliwiającego przyswajanie cukru i sprzyjającego magazynowaniu tłuszczu). Natomiast gdy insuliny jest dużo, obniża się poziom cukru w organizmie i czujemy głód – wtedy zaczynamy podjadać. Na dodatek duże wahania insuliny same w sobie powodują odkładanie się tłuszczu w organizmieZa poziom glukozy odpowiadają głównie produkty węglowodanowe. Wzrost glukozy we krwi – nazywany odpowiedzią glikemiczną – to jeden z ważnych czynników odpowiedzialnych za przyrost wagi.

Indeks glikemiczny (IG) pozwala nam zmierzyć efekt danego produktu na poziom glukozy w naszym organizmie. Wskazuje on na stężenie glukozy we krwi po spożyciu danego produktu; tym, co w ten sposób mierzone, jest zdolność każdego węglowodanu do podwyższania poziomu glukozy we krwi. Obliczamy go, dzieląc stężenie glukozy we krwi po spożyciu produktu zawierającego 50 g węglowodanów przez stężenie glukozy we krwi po spożyciu 50 g glukozy, a wynik mnożąc przez100.

Kiedyś sądzono, że wszystkie produkty węglowodanowe mają taki sam indeks glikemiczny, jeśli mamy do czynienia z taką samą ich ilością. Jednak w połowie lat 70. P. A. Crapo z kalifornijskiego uniwersytetu Stanforda odkrył, że węglowodany o takiej samej zawartości cukru nie zawsze mają identyczny wpływ na poziom glukozy we krwi. Z kolei David Jenkins, w 1981 roku, zbadał w jaki sposób 62 podstawowych produktów węglowodanowych wpływa na poziom cukru we krwi i sformułował pojęcie indeksu glikemicznego2.

 

Indeks glikemiczny a dieta

W największym skrócie – im wyższy indeks glikemiczny, tym gorzej; tym większy poziom cukru w naszej krwi po spożyciu produktu.

Przyjmuje się, że IG glukozy jest równy 100.

Produkty, których IG jest mniejszy niż 50, określa się jako produkty o małym IG; najlepiej uczynić je podstawą codziennego jadłospisu.

Te o IG między 55–70 to produkty o średnim indeksie glikemicznym – możemy je jeść od czasu do czasu.

Jeśli natomiast IG jest większy niż 70, produkt zaliczany jest do grupy o dużym IG – taką żywność możemy wybierać tylko sporadycznie.

 

  • produkty o wysokim IG:

piwo, cukier, ziemniaki, frytki, chipsy, miód, gotowane buraczki i marchew, biały ryż, białe pieczywo, niektóre napoje gazowane, rodzynki, , sacharoza, banany, melony, dynia, arbuz, daktyle suszone, kukurydza i jej przetwory (płatki, popconr), bób gotowany.

 

  • produkty o niskim IG:

świeże soki warzywne, marchew surowa, chleb pełnoziarnisty, płatki zbożowe, ciecierzyca, soczewica, brązowy ryż, makaron pełnoziarnisty, cukinia, bakłażany, czosnek, cebula, gorzka czekolada (z zawartością kakao min. 70%), mleko i biały ser (odtłuszczone), chude mięso, ryby, dziczyzna, drób, jogurt, warzywa szczególnie zielone, soja,

 

Pamiętajmy też, że na indeks glikemiczny wpływ ma wiele czynników – przede wszystkim ilość i rodzaj węglowodanów, ale nie tylko; ważna jest także ilość skrobi czy innych składników odżywczych.

 

Indeks glikemiczny zależy od:

  • ilości i rodzaju węglowodanów zawartych w danym produkcie

  • w przypadku owoców – od stopnia dojrzałości;np. dojrzałe banany mają wysoki IG

  • metody zastosowanej do przetwarzania czy obróbki kulinarnej produktu; obróbka cieplna – gotowanie, smażenie, pieczenie – zwiększa IG, dlategonp. warzywa lepiej jeść surowe niż gotowane; makaron najlepiej przyrządzać al dente

  • ilości i formy skrobi obecnej w danym produkcie

  • zawartości innych składników odżywczych, mogących spowalniać działanie enzymów trawiennych czy opróżnianie żołądka (np. zawartość białka, tłuszczu, pektyn, kwasu fitynowego i kwasów organicznych)3

 

Ładunek glikemiczny

W odniesieniu do diety mówi się czasem o ładunku glikemicznym. To wskaźnik uwzględniający zarówno jakość, jak i ilość węglowodanów w produktach. Oblicza się go (w odniesieniu do pojedynczego produktu) poprzez pomnożenie IG produktu przez ilość zawartych w nim węglowodanów (g). Wynik następnie dzielimy przez 100. Im większy jest ŁG produktu, tym większy wzrost stężenia glukozy we krwi następuje po jego spożyciu. Wysoki ładunek glikemiczny diety zwiększa ryzyko wystąpienia zawału serca, cukrzycy typu 2 i nowotworów.

 

Dieta Montignaca

Na indeksie glikemicznym oparta jest dieta Montignaca4 – zdaniem wielu lekarzy i użytkowników5 skuteczniejsza niż diety niskokaloryczne, choć trudniejsza w stosowaniu. To dieta niskoenergetyczna, kładąca nacisk na ograniczenie ilości tłuszczów, zwłaszcza zwierzęcych. Zgodnie z jej wskazaniami powinniśmy jeść regularnie; śniadanie powinno być głównym posiłkiem dnia – musi ono jednak mieć niski przeciętny IG (około 35). Obiad i kolacja powinny być odpowiednio mniej obfite. Nie należy łączyć węglowodanów o wysokim IG i tłuszczów w jednym posiłku. Trzeba też unikać produktów węglowodanowo - tłuszczowych (wątróbka, tłuste mleko, mleczna czekolada). Dzienna ilość białka powinna wynosić nie więcej niż 75 g. Pamiętając o tych zasadach, nie będziemy musieli drastycznie ograniczać jedzenia przy ustalaniu diety – wystarczy zwracać uwagę na ilość i rodzaj węglowodanów zawartych w pożywieniu.

NAJWAŻNIEJSZE ZASADY6

  1. Produkty o niskim IG są trawione znacznie wolniej, dzięki czemu dłużej nie odczuwamy głodu, dlatego powinny stawić podstawę diety.

  2. Utrzymanie niskiego poziomu insuliny zapobiega gromadzeniu się tłuszczu i ułatwia przetwarzanie jego zapasów na energię.

  3. Spożywanie produktów o niskiej zawartości tłuszczów (a tym samym kalorii) oraz niskim IG pozwala skutecznie obniżyć masę ciała.

 

Tabele indeksu glikemicznego

Lucyna Ostrowska, Indeks glikemiczny,

http://dieta.mp.pl/zasady/show.html?id=68179

 

Tabela indeksów glikemicznych Montignac'a 

http://dietamm.com/indeks-glikemiczny 

 

Ogólne zasady diety o niskim indeksie glikemicznym 

http://sante.pl/m36/filozofie-odzywiania/indeks-glikemiczny/dieta-o-niskim-ig

 

110 największych wad niskokalorycznych diet, http://diety.wieszjak.polki.pl/odchudzajace/324453,10-najwiekszych-wad-niskokalorycznych-diet.html#; Schudnąć i przeżyć, Encyklopedia Zdrowia „Gazety Wyborczej”. (dodatek do „Gazety Wyborczej”).

 
3Lucyna Ostrowska, Indeks glikemicznyhttp://dieta.mp.pl/zasady/show.html?id=68179
 
4 http://www.montignac.com/pl  Schudnąć i przeżyć.
 

 

 

 

Serce uznawane jest w wielu kulturach za źródło nie tylko uczuć, ale i energii życiowej, a nawet myśli. Joga uznaje czakram serca za źródło bezinteresownej miłości i wiary, przenoszące nas na wyższy poziom świadomości. Dla Arystotelesa serce było ośrodkiem myśli, a mózg odpowiadał tylko za chłodzenie ciała. Współcześnie większość ludzi uznaje, za nowoczesną nauką, że to mózg jest źródłem świadomości, a serce jest tylko pompą tłoczącą krew. Często utożsamiamy też świadomość albo aktywność umysłu – myśli, uczucia, oceny – z tym, co dzieje się w mózgu. Jednak pewne najnowsze odkrycia kwestionują tę jednostronną wizję.

Jak dowiedli naukowcy z Heart Math Institute1, serce wytwarza własne pole energiipoprzez przetwarzanie odczuwanych przez nas emocji. Pole serca to elektromagnetyczne pole wirowe tworzące pierścień wokół naszego ciała. Zajmuje ono 2-3 metry i wchodzi w interakcję z polami innych ludzi. Nawiązuje również kontakt ze strukturami, z których zbudowany jest Wszechświat oraz przekazuje informacje od jednego organizmu do drugiego. Możemy więc mówić o swego rodzaju „inteligencji serca”, wykraczającej poza jednotorową, przyczynowo -skutkową racjonalność, którą na ogół utożsamiamy z myśleniem. Serce to także najpotężniejszy generator energii elektromagnetycznejspośród wszystkich organów ludzkiego ciała. Pole elektromagnetyczne serca jest 100 razy silniejsze od pola EM mózgu!

Poprzez serce uzyskuje się także dostęp do pola energii punktu zerowego – nieskończonego potencjału energii wszechświata. Jak utrzymuje Gregg Braden z Heart Math Institute, wszyscy jesteśmy częścią jednego wielkiego pola informacyjnego; nieustannie wchodzimy z nim w interakcje, wywieramy na nie wpływ i pozwalamy, by ono na nas wpływało. Nasze emocje mogą więc, za pośrednictwem pola serca, w nieoczekiwany sposób oddziaływać na rzeczywistość materialną.

Podobnie postrzega rolę serca Richard Bartlett, doktor kręgarstwa i neuropatii oraz odkrywca Matrycy Energetycznej – rewolucyjnej koncepcji oraz techniki uzdrawiania. W 1997 roku, podczas choroby syna, dr Bartlett odkrył, że delikatny dotyk połączony ze skoncentrowaną intencją mogą przywrócić u chorego stan fizycznej, umysłowej i duchowej równowagi. Rezultaty stosowania tego sposobu leczenia bywają zadziwiające i niezgodne z przewidywaniami konwencjonalnej medycyny. Jak wyjaśnia dr Bartlett, klucz do sukcesu tej prostej, lecz niezwykłej techniki można znaleźć w fizyce kwantowej, zgodnie z którą to, co uznajemy za byty materialne, stanowi w gruncie rzeczy wielość form energii pozostających ze sobą w stanie ciągłej komunikacji2. Za sprawą Matrycy Energetycznej możemy pozostawać w kontakcie z przepływami energii składającymi się na rzeczywistość – możemy nauczyć się wykorzystywać formę inteligencji opartą na energii i powiązaniach.

Jednym z wyrazów tego powiązania naszego umysłu z Wszechświatem jest inteligencja emocjonalna, opisana po raz pierwszy przez Daniela Golemana. Inteligencja emocjonalna to swego rodzaju „myślenie sercem”: forma aktywności obywająca się bez nieustannego dialogu mentalnego, pojawiającego się przy okazji „zwykłego” myślenia, i oparta na wejściu w stan theta umysłu. Jest to stan transu, w którym fale mózgowe następują po sobie z częstotliwością 4 do 7 hertzów; to oświecający, sprzyjający kreatywności stan, w którym uwalniają się ukryte zasoby umysłu. Niestety, jest on również rzadki i ulotny – podczas normalnej aktywności mózgu przeważają szybsze rytmy alfa i beta. Zwykli ludzie doświadczają aktywności fal theta na ogół tylko w czasie snu. Jogini potrafią jednak wywołać go świadomie3; my również możemy nauczyć się wywoływać stan theta za pomocą medytacji4.

Zyskamy w ten sposób umiejętność podświadomego „widzenia sercem” – poznania nie wiążącego się z klasyfikowaniem i oceną. Zdobędziemy dostęp do zasobów zgromadzonych przez prawą półkulę mózgu, „wyspecjalizowaną” między innymi w rozumieniu ukrytego i metaforycznego, a nie tylko dosłownego znaczenia słów oraz dostrzegania powiązań i utożsamianą z tym, co psychoanaliza określa jako podświadomość5.

Nauczmy się widzieć i myśleć sercem– w ten sposób nie tylko będziemy postrzegać rzeczywistość w bogatszy sposób; będziemy też mogli uzdrawiać swoje ciało i umysł.

 

 

 

1http://www.heartmath.org/

 

2 Zob. Richard Bartlett, Fizyka cudów. Materializując świadomość, Studio Astropsychologii 2014, s. 275.

 

3http://ldmasta.w.interia.pl/Teoria/Fale.html

 

4

 http://pl.265health.com/alternative-medicine/meditation/1018013588.html#.U8kPEJR_tuA

 

5Zob. Richard Bartlett, Fizyka cudów, s. 278.

 

 

 

Choroba, niezależne od tego, czy dotyka ciało, czy umysł, często ma głębsze przyczyny. Ludzki organizm to złożona całość, której poszczególne elementy wpływają na siebie w skomplikowany sposób. Dlatego leczenie objawów nie wystarcza – trzeba dotrzeć do tego, co je powoduje. Często oznacza to wykroczenie poza zasady konwencjonalnej medycyny. Nowoczesna fizyka potwierdza to, co głosiła od wieków tradycyjna medycyna indyjska: każe nam mianowicie postrzegać rzeczywistość materialną – w tym ludzkie ciało – jako pole energii. Nadmiar lub niedobór energii sprawia, że poszczególne narządy przestają funkcjonować. Energetyczna równowaga jest kluczem do zdrowia.

Prawdziwe przyczyny chorób – i somatycznych, i psychicznych – kryją się właśnie w braku zrównoważenia energetycznego. Człowiek to całość złożona z ciała i umysłu; choroba dotykająca jednego dotyka i drugi z wymienionych elementów. Jest to szczególnie ważne w przypadku chorób psychosomatycznych, do których należy depresja. Choć nie można lekceważyć roli opieki psychiatrycznej i leczenia farmakologicznego, nie powinniśmy się do nich ograniczać. Depresja często jest oznaką głębszego kryzysu, w jakim się znaleźliśmy. Żeby się z niego wydobyć, musimy wykorzystać wszystkie dostępne środki – leki dla ciała i dla duszy.

 

Objawy

Depresja może przejawiać się na różne sposoby i mieć różne natężenie. W najłagodniejszej postaci objawia się przygnębieniem, obniżeniem nastroju, w najostrzejszej – całkowitą niezdolnością do normalnego funkcjonowania i myślami oraz próbami samobójczymi. Sygnał ostrzegawczy powinny dla nas stanowić następujące symptomy:

- smutek, brak radości życia, czasem rozdrażnienie, osłabienie i zmęczenie

- negatywny obraz samego siebie, pesymizm

- problemy z podejmowaniem decyzji, bierność, otępienie

- zaburzenia rytmu snu i czuwania: bezsenność lub zbyt długi sen,

- utrata apetytu.

 

Przyczyny

Przyczyny depresji nie są do końca zbadane – na ich temat istnieje kilka hipotez. Najpowszechniejsze wyjaśnienia odwołują się do biologii i przywołują czynniki neurologiczne (spadek poziomu serotoniny). Równie często podkreśla się jednak znaczenie czynników psychicznych – traumatycznych wydarzeń z przeszłości albo nieumiejętności konstruktywnego podchodzenia do problemów. Najczęściej wyróżnia się trzy podstawowe odmiany depresji:

Depresja o podłożu somatycznym: często bywa spowodowana uszkodzeniem lub guzem mózgu, stwardnieniem tętnic, niewydolnością serca, infekcją wirusową bądź zaburzeniami hormonalnymi.

Depresja endogenna: bierze się, jak wskazuje nazwa, „z wnętrza” – powodowana jest przez nieprawidłowe funkcjonowanie ośrodkowego układu nerwowego; niektóre osoby mają psychiczne i/lub somatyczne predyspozycje do zapadania na depresję, które mogą zostać wzmocnione za sprawą czynników środowiskowych.

Depresja psychogenna: pojawia się w reakcji na traumatyczne wydarzenie, takie jak śmierć bliskiej osoby czy utrata pracy. Jej przyczyny często tkwią też w przeszłości –w odczuwanym w dzieciństwie braku poczucia bezpieczeństwa i opieki albo nabytym wtedy niskim poczuciu własnej wartości.

W konkretnych przypadkach mamy do czynienia z połączeniem kilku wspomnianych przyczyn – trudniejszy okres w życiu albo nagły stres mogą uaktywnić biologiczne procesy odpowiedzialne za depresję. Powiązania między psychiką i biologią są bardzo skomplikowane; dlatego do leczenia depresji należy podejść kompleksowo, zatroszczyć się i umysł, i o ciało.Najgorsze, co można zrobić, to bagatelizować chorobę i po prostu próbować „wziąć się w garść” – depresja to poważne schorzenie i wymaga kontaktu z psychiatrą. Poleganie wyłącznie na lekach również jednak nie pozwoli nam zwalczyć tej choroby; żeby to zrobić, konieczne jest skonfrontowanie się z jej głębokimi przyczynami.

 

Jak zaradzić depresji?

  • Umysł

Depresja to przede wszystkim sygnał, że przestałeś żyć w zgodzie z sobą, słuchać własnego ja. Być może próbujesz spełnić nierealne oczekiwania otoczenia, może sam/a zaszczepiłeś/aś w sobie perfekcjonizm,który odbiera Ci radość życia. Przyczyną obniżenia nastroju jest tłumienie negatywnych energii, które zamiast wydostawać się na zewnątrz, magazynują się w twoim wnętrzu i zatruwają je. Wskutek tego napięcie i obciążenie psychiczne narastają – jednak psychika, zamiast pozbyć się ich, magazynuje ich w sobie coraz więcej. Wewnętrzne zablokowanie powoduje niemożność przeżywania uczuć, tak częstą dla depresji bierność i niemożność działania – w skrajnych przypadkach nawet niemożność wykonywania codziennych czynności.

Dlatego aby pokonać depresję, trzeba skonfrontować się z własnym wnętrzem, z tym, co tak długo było powstrzymywane i tłumione. Na początkowym etapie leczenia najprawdopodobniej będziemy „wspomagać się” farmakologią; leki pozwalają odzyskać minimalną równowagę i zmierzyć się z depresją. Usuwają one jednak tylko objawy, nie dotykając sedna problemu. Musimy więc zadać sobie pytanie o to, co w nas dąży do wydostania się na zewnątrz – i dlaczego pewne siły to coś powstrzymują, paraliżują. Dla każdego z nas odpowiedź będzie inna… Być może potrzebna będzie w tym wypadku pomoc psychoterapeuty. Konieczne jest przede wszystkim „odblokowanie się” – rozładowanie napięcia, sprawienie, by negatywne energie wydostały się na zewnątrz. Kolejny krok to wytworzenie poczucia własnej wartości. Nie traćmy czasu na próby spełnienia oczekiwań otoczenia, nie stawiajmy sobie nadmiernie wygórowanych wymagań – to my określamy, co jest dla nas dobre.

 

  • Ciało

Troska o ciało jest w depresji równie ważna, jak praca nad umysłem. Przede wszystkim nie można pozwalać, żeby charakterystyczne dla depresji „zablokowanie” wzięło górę – najgorsze, co można zrobić, to siedzieć w czterech ścianach. Trzeba więc podejmować jakąś aktywność fizyczną, nawet jeśli miałby to być tylko spacer czy ćwiczenia relaksacyjne.

Problemy ze snem, tak powszechne w depresji, można częściowo złagodzić właśnie w ten sposób. Może to jednak nie wystarczyć; dlatego warto wypróbować opracowaną przez dr Jadwigę Górnicką miksturę uspokajającą. Oto jej składniki: Solutio Erlenmayeri e 20.0/300.00, Tinctura Valaerianae, Tinctura Convallariae maialis, Intr. Crataegi aa 10,0, Cardiamidi liq., Tinctura Adonidis vernalis, Luminali natr. 1,0, Neospasmini S. ad 500,00. Przy trudnościach z zasypianiem należy brać ¾ łyżki mikstury na noc.

Pomocne będzie też picie napoju drożdżowego, bogatego w ważne dla układu nerwowego witaminy z grupy B. 2-3 dag drożdży i łyżeczkę cukru lub miodu – zalewamy szklanką przegotowanej wody; następnie odstawiamy na 2-3 godziny w ciepłe miejsce, by płyn sfermentował. Płyn należy pić przed snem.

Przy ogólnym wyczerpaniu, stanach depresyjnych, zaburzeniach równowagi nerwowej pomocne jest też picie naparu z dziurawca i mięty. Łyżkę stołową kwiatów i ziela dziurawca, oraz łyżkę liści mięty należy zalać szklanką wrzątku i pozostawić pod przykryciem; po 30 min. odcedzić. Pić dwa razy dziennie.

 

Każda dolegliwość i niedyspozycja pokazuje ci, że nie jesteś dobrze nastawiony do samego siebie!Grozi ci zawał lub niewydolność serca, ponieważ nie pozwalasz sobie na przeżywanie uczuć. Dlatego swoje nieutulone marzenia przeżywasz w postaci depresji1.

 

 

Co robić, żeby wyjść z depresji?

  • Dotrzyj do głębokiej przyczyny własnej depresji – zadaj sobie pytanie, co w Tobie zostało „zablokowane” i nie pozwala Ci cieszyć się życiem

  • Wytwórz w sobie poczucie własnej wartości; nie próbuj za wszelką cenę spełnić wymagań otoczenia

  • Pamiętaj o ruchu: ćwiczeniach i przebywaniu na świeżym powietrzu

  • Pokonaj problemy ze snem i niepokój – pij ziołową miksturę uspokajającą, napój drożdżowy i napar z dziurawca.

  • Nie poprzestawaj na leczeniu farmakologicznym – musisz wyleczyć też swoją duszę

  • Ogranicz albo najlepiej zaprzestań spełniania nierealnych oczekiwań otoczenia.

 

Opracowano na podstawie:

Kurt Tepperwein, Co choroba mówi o Tobie, przeł. M. Dziedzic, Wydawnictwo KOS, Katowice 2003.

Jadwiga Górnicka, Bądź zdrowa. Poradnik dla kobiet, Agencja Wydawnicza Jerzy Mostowski, Warszawa 2010.

1 Kurt Tepperwein, Co choroba mówi o Tobie, przeł. M. Dziedzic, Wydawnictwo KOS, Katowice 2003, s. 134.

 

Umysł to klucz do utrzymania prawidłowej wagi.

Zarówno nadwaga, jak i niedobór wagi są negatywnymi zjawiskami. I podobnie jak inne nasze problemy zdrowotne, są przejawami problemów dotykających nasz umysł. Dlatego jeśli chcemy unormować wagę, musimy zmienić przede wszystkim nasz sposób myślenia i odbierania rzeczywistości. Umysł jest kluczem do prawidłowej wagi.

Większość dietetyków zgadza się, że wiele zaburzeń odżywiania często ma charakter psychiczny lub psychosomatyczny – szczególnie oczywiste jest to w przypadku anoreksji czy bulimii. Jednak zwyczajna nadwaga również kryje w sobie znaczenia odsyłające do tego, jak funkcjonuje umysł.

 

Jeśli nie zmienimy sposobu myślenia, stosowanie diet nic nie pomoże.

Nasze nawyki żywieniowe wiążą się z tym, co myślimy i czujemy, jak podchodzimy do otaczającej nas rzeczywistości. Jedzenie nie służy wyłącznie zaspokojeniu głodu – często wiąże się z niezaspokojoną potrzebą miłości, uwagi czy (co dostrzegamy u małych dzieci) zyskania kontroli nad otoczeniem. Dla dorosłych często jest sposobem na radzenie sobie ze stresem albo szybką poprawę humoru. Dlatego tak często ponosimy porażkę, próbując schudnąć. Stosujemy kolejne diety, ale nie jesteśmy w stanie ich przestrzegać albo nie osiągamy takich wyników, jakich się spodziewaliśmy. Powinniśmy bowiem zaczynać nie od ciała, ale od umysłu. Jeśli zaczniemy panować nad umysłem, opanujemy też nasze ciało. Życie teraźniejszością, nie zaprzątanie sobie głowy przeszłością, konstruktywne podejście do problemów i pozytywne myślenie to najlepsze lekarstwa – i najlepsza dieta. Jeśli nauczysz się żyć w odpowiednim tempie, cieszyć się chwilą obecną – zmieni się też Twój stosunek do jedzenia i będziesz mógł pozbyć się zaburzeń odżywiania albo nawyków utrudniających schudnięcie.

 

Właściwa dieta

Aby zachować zdrowie i odpowiednią wagę, musimy zwracać szczególną uwagę na przyjmowane przez nas węglowodany. Ich nadmierne ilości odpowiedzialne są bowiem za produkowanie przez trzustkę insuliny, hormonu odpowiedzialnego za przyswajanie glukozy i odkładanie się tłuszczu w organizmie. Wpływ danego produktu na poziom glukozy w naszej krwi określa indeks glikemiczny (IG). Układając codzienny jadłospis, powinniśmy kierować się właśnie nim – zwracać uwagę nie tyle na ilość kalorii, co na ilość i rodzaj węglowodanów, które zawierają produkty spożywcze. W ten sposób unikniemy efektu jo-jo, który pojawia się, kiedy próbujemy drastycznie ograniczyć przyjmowane kalorie.

Indeks glikemiczny, http://dieta.mp.pl/zasady/show.html?id=68179

 

A oto, co radzą prof. Jan Dzieniszewski i prof. Mirosław Jarosz1 – ich zalecenia dotyczą przede wszystkim diety, którą należy stosować przy chorobach trzustki, ale warto spróbować je stosować także w codziennej diecie – stanowią świetne wytyczne dla stworzenia zdrowego jadłospisu dla każdego z nas.

Należy spożywać dziennie pięć posiłków o umiarkowanej objętości; jeść powoli, odkładnie gryząc i przeżuwając. Pamiętajmy o ograniczaniu ilość tłuszczu, zwłaszcza przy spożyciu węglowodanów złożonych. Sposób przygotowania posiłku też jest istotny, ponieważ wpływa na to, jak enzymy trzustkowe go trawią; najlżej strawne są potrawy gotowane na parze, duszenie bez smażenia i pieczone w folii.

Zawartość podstawowych składników pokarmowych w całodziennej diecie powinna być następująca: białka: 65-90 g, tłuszcze: 40-50-60-80 g, węglowodany: 345 g. Trzeba też dbać, by w diecie znajdowały się produkty bogate w przeciwutleniacze – witaminy C i E.

 

  • Wskazane:

Szynka bez tłuszczu, chudy rosół, sosy o małej zawartości tłuszczu, masło, oleje roślinne i olej słonecznikowy, okoń, dorsz, ziemniaki w mundurkach, młode marchewki, sałata, brokuły, młoda kalarepa, jajka gotowane na miękko, mleko odtłuszczone, mąka ziemniaczana, chleb pszenny, grzanki, graham, chleb razowy, cukier, fruktoza, jabłka, gruszki, kompoty owocowe (najlepiej przyswajalne) kminek, cynamon, ketchup, czarna herbata, słaba kawa ziarnista, cielęcina, kurczak.

 

  • Niewskazane:

Mocno wędzona kiełbasa, tłusty rosół, majonez, margaryna twarda, karp, śledź, frytki, cebula, kapusta, jajka gotowane na twardo, tłusty ser, nasiona słonecznika i sezamu, ciasto francuskie, świeży chleb, sernik, śliwki, agrest, majonez, ostra musztarda, pieprz, papryka, napoje gazowane, mocna kawa ziarnista, alkohol, mięso tłuste, mocno przypieczone, podroby.

 

***

Oto kilka wskazówek, o których warto pamiętać, zanim zdecydujemy się na dowolną dietę.

 

Po pierwsze, umysł:

  • Żyj teraźniejszością. Przeszłości już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma – istnieje tylko chwila obecna; naucz się odczuwać ją w pełni. W ten sposób odzyskasz swoje życie i zdobędziesz kontrolę nad umysłem.

  • Nie zamartwiaj się. Większość z naszych zmartwień to złudzenia, które sami sobie tworzymy.

  • Naucz się odprężać. Stres sprawia, że umysł i ciało zużywają się i męczą – co sprawia, że sięgamy po używki i jedzenie… Nie będziemy ich potrzebować, jeśli nauczymy się w pełni relaksować.

Pamiętaj, że wszelkie problemy to urojenia umysłu!2

 

Po drugie, ciało:

  • Odczyn pH to podstawa zdrowia; przyczyną nadwagi jest zwykle zakwaszenie organizmu. Dlatego odchudzanie powinno zacząć się od odkwaszania: 80% spożywanych przez nas produktów powinno mieć odczyn zasadowy.

  • Woda jest głównym składnikiem naszego ciała. Dlatego jest bardzo ważne, jaka wodę pijemy – powinna to być woda zasadowa. Odchudzając się, powinniśmy pić 1 litr wody zasadowej na 18 kg wagi ciała.

  • Tłuszcz to nie wróg, a przyjaciel organizmu – chroni narządy ciała przed zniszczeniem przez kwas. Jeśli nasze pożywienie będzie miało odczyn zasadowy, tłuszcz wiążący kwas zniknie – nie będzie potrzebny.

  • Zwracaj uwagę nie tylko na kalorie, ale też na węglowodany zawarte w żywności – wybieraj produkty o niskim indeksie glikemicznym (poniżej 55).

  • Ogranicz tłuszcze; zwracaj uwagę na częstotliwość posiłków i sposób ich przygotowania.

 

Nadwaga sama w sobie jest chorobą i stwarza niebezpieczeństwo wystąpienia różnych dolegliwości, m.in. nadciśnienia, cukrzycy, chorób układu krążenia, schorzeń kręgosłupa i stawów.


 

Otyłość to także duże obciążenie dla układu krążenia. Na każdy kilogram nadwagi, serce musi pompować krew dziesięć kilometrów dalej: na obsługiwanie jednego kilograma tkanki tłuszczowej organizm buduje dodatkowo 10 tysięcy metrów naczyń krwionośnych3.

1 Mirosław Jarosz, Jan Dzieniszewski, Choroby trzustki. Porady lekarzy i dietetyków, Warszawa 2009.


 

2 Eckhart Tolle, Potęga teraźniejszości, przeł. M. Kłobukowski, Łódź 2012, s. 76, za: Witold Bońkowski, Niewyobrażalne, Brzezia Łąka 2012, s. 296.


 

3 Michał Tombak, Czy można żyć 150 lat?, Łódź 2003, s. 54.


 

Perfekcjoniści mogą, na pierwszy rzut oka, budzić zazdrość: ich dom (i życie) jest w idealnym porządku, nie spóźniają się, dotrzymują terminów, metodycznie realizują wszystkie swoje plany… w rzeczywistości jednak ten różowy obraz to tylko pozory, ukrywające neurozę, stany lękowe i nieustanny niepokój.

Ciemna strona perfekcjonizmu to ciągłe natręctwa utrudniające życie naszym bliskim – a przede wszystkim nam samym. Nigdy nie jesteśmy w stanie pozbyć się myśli, że nie mogliśmy zrobić to, co było do zrobienia, lepiej. Stawiamy sobie nierealne wymagania. Pogrążamy się w pozbawionej końca gonitwie za nieosiągalną doskonałością1.

Można powiedzieć, że idealnie uporządkowany dom to niepokojąca oznaka: świadczy o tym, że psychika osoby, która go zamieszkuje, jest daleka od uporządkowania. Za perfekcjonizmem kryje się niepewność: nieświadomie przeczuwamy, że nasza wewnętrzna równowaga jest bardzo krucha, że świat nie jest tak uporządkowany, jak się wydaje; rutynowe czynności muszą być wykonane idealnie, żeby ją podtrzymać; jednak wystarczy odrobina nieporządku, aby zapanował całkowity chaos2.

Za obsesją porządku i doskonałości może się kryć również niezaspokojona potrzeba uznania: chcemy za wszelką cenę udowodnić światu, jacy jesteśmy solidni, dokładni i rzetelni. Idealny porządek ma być naszą wizytówką. Czujemy się wartościowi tylko wtedy, kiedy wiemy, że nie mamy sobie nic do zarzucenia. Niestety, najdrobniejsze niedociągnięcie niszczy ten obraz…

Taka postawa sprawia, że stajemy się swoimi najgorszymi wrogami. Nie pozwalamy sobie cieszyć się życiem, skazujemy się na ciągły stres i zgorzknienie. Jednak perfekcjonizm nie tylko utrudnia życie; może prowadzić do poważnych schorzeń: depresji, bezsenności oraz zaburzeń odżywiania – anoreksji i bulimii3.

Żeby pokonać perfekcjonizm, musimy pogodzić się z tym, że życie jest nieprzewidywalne i czasem chaotyczne. Świat się nie rozpadnie, jeśli zrezygnujemy z obsesyjnych prób kontrolowania go – wręcz przeciwnie, życie stanie się łatwiejsze4. Odpuśćmy, nie narzucajmy sobie nadmiernie wygórowanych standardów. Przyznajmy sobie prawo do popełniania błędów. Nie możemy być perfekcyjni we wszystkim – większość z nas jest świetna w niektórych dziedzinach, słabsza w innych – trzeba to zaakceptować. Większość wyzwań, jakie stawia przed nami życie, nie wymaga perfekcji – nie musimy robić wszystkiego idealnie, wystarczy, jeśli zrobimy to dostatecznie dobrze.

Świat nie jest doskonały – i my też nie musimy być!

 

1 Przekleństwo perfekcjonizmu, http://natemat.pl/46547,przeklenstwo-perfekcjonizmu-nieustanne-wymagania-moga-wywolywac-stany-chorobowe


 

2 Kurt Tepperwein, Co choroba mówi o Tobie, przeł. M. Dziedzic, Wydawnictwo KOS, Katowice 2003, s. 201.


 

3Being a perfectionist can take a toll on health, http://www.nbcnews.com/id/38170039/ns/health-mental_health/t/being-perfectionist-can-take-toll-health/


 

4 Ewa Klepacka-Gryz, Perfekcjonizm – jak z nim żyć?, http://zwierciadlo.pl/2013/psychologia/zrozumiec-siebie/perfekcjonizm-jak-z-nim-zyc


 

Popularne „zioła szwedzkie” to receptura opracowana przez szwedzkiego lekarza Clausa Samsta. Sam autor potwierdza jej skuteczność: żył 104 lata! Jej wielką zwolenniczką była też szwajcarska zielarka Maria Treben. W skład tej leczniczej nalewki wchodzi 11 ziół, między innymi: piołun, korzeń arcydzięgla, manna, teriak, korzeń kurkumy, senes, korzeń rabarbaru, mirra, kamfora, szafran. Zioła te można kupić w aptece. Ich zastosowanie jest niezwykle szerokie – przynoszą ulgę lub całkowicie leczą wiele schorzeń i dolegliwości.

 

Dlaczego warto stosować zioła szwedzkie?

  • Ściereczka zwilżona w ziołach i przyłożona na czubek głowy wzmacnia pamięć i usprawnia funkcje mózgu; pomaga też na zawroty i bóle głowy.

  • Okład z gazy zamoczonej w ziołach szwedzkich, położony na posmarowane tłuszczem powieki zapobiega jaskrze, wzmacnia wzrok i likwiduje zapalenia oczu.

  • Krosty i wypryski na skórze wyleczymy, smarując je ziołami.

  • Ból zęba uśmierzy płukanie ust rozcieńczonymi ziołami.

  • Na ból gardła i zapalenie migdałków pomoże płukanie jamy ustnej ziołami (kilka kropli ziół mieszamy ze śliną i połykamy).

  • W przypadku kolki czy bólu żołądka – wypijamy powoli 1 łyżkę ziół.

  • Przy wzdęciach, bólach woreczka żółciowego, dolegliwościach jelit – pijemy codziennie rano i wieczorem łyżeczkę ziół; na noc stosujemy okład na chore miejsce.

  • W przypadku puchliny wodnej należy przez 8 tygodni rano i wieczorem zażywać łyżkę ziół.

  • Watkę zamoczona w ziołach (najpierw należy wpuścić 2-3 krople oleju do ucha) likwiduje bóle ucha i szumy w uszach.

  • Przyjmowanie przez 14 dni rano i wieczorem przed terminem porodu po łyżce ziół zapewni lżejszy poród.

  • W przypadku zastoju pokarmu pomocny jest okład z ziół na piersi.

  • Posmarowanie oparzeń ziołami zapobiega powstawaniu bolesnych pęcherzy; jeśli pęcherze już powstały, smarowanie ich ziołami przyspiesza gojenie.

  • Dolegliwości reumatyczne łagodzi łyżka ziół rano i wieczorem.

  • Okład z ziół pomocny jest w przypadku odmrożeń.

  • Odciski należy smarować przez 3 dni ziołami – wtedy miękną i łatwiej je usunąć.

  • W przypadku bezsenności pomocne będzie picie 1 łyżki ziół na noc; możemy też stosować okład z ziół na serce.

  • W czasie przeziębienia lub grypy pijmy po łyżeczce ziół dziennie; pomocne jest też wdychanie ich z otwartymi ustami.

  • Przy chorobach trzustki i podwyższonym poziomie cukru można (wspomagająco) pić kilka kropli ziół dziennie.

  • Smarowanie ziołami leczy znamiona, brodawki, plamy na skórze i łojotok.

  • W przypadku zakrzepicy i zapalenia żył chore miejsca smarujemy maścią nagietkową, na to przykładamy okład z ziół.

 

Stosowanie

Zioła pijemy rozcieńczone wodą lub herbatą! Łyżkę mikstury rozcieńczamy w ½ szklanki herbaty ziołowej. Profilaktycznie wystarczy 1 łyżeczka ziół rano i wieczorem. W przypadku chorób przyjmujemy 2-3 łyżki stołowe (tzn. 2-3 łyżki nalewki rozcieńczone w ½ szklanki wody); połowę pijemy pół godziny przed posiłkiem, połowę pół godziny po posiłku. Zioła są skuteczne również w postaci okładów: likwidują bóle głowy, bóle reumatyczne czy ataki kolki żółciowej; usuwają zmęczenie oczu i pozwalają zachować dobry wzrok. Przed położeniem okładu należy nasmarować chore miejsce olejem, najlepiej żywokostowym; następnie położyć watkę zamoczoną w ziołach, owinąć i zostawić na 2-4 godziny.

 

Opracowano na podstawie: Jadwiga Górnicka, Sabina Zwolińska-Kańtoch, Na zdrowie. Porady dr Górnickiej, Warszawa 2013

 

Cytat na dzisiaj

Siła umysłu Nie zdajemy sobie sprawy z siły, jaka tkwi w naszych umysłach, z możliwości, jakie możemy rozwinąć przy odrobinie woli i chęci. Trzeba tylko zastosować zasadę koncentracji siły, czyli nauczyć się oddzielać rzeczy naprawdę ważne od błahych i nie doszukiwać się problemów tam, gdzie ich w rzeczywistości nie ma. (s. 72)
Miłość Tylko osoba przepełniona miłością żyje pełnią życia. Zauważcie, że osoby zakochane są zazwyczaj zdrowe lub cofają się u nich symptomy chorobowe. Miłość jest główną podstawą, bazą zdrowia. (s. 182)
Waga zależy od umysłu Umysł jest kluczem do rozwiązania problemu otyłości (albo anoreksji). (...) Nie zapanujemy nad naszym odżywianiem, przejadaniem się (lub anoreksją), jeżeli nie zapanujemy nad stanem naszego umysłu. (s. 294)
Pragnienia umysłu Umysł zawsze żąda tego, czego nie może posiąść. Im więcej posiadamy, tym większe mamy poczucie braku. (s. 287)
Żyj teraźniejszością Przeszłość nie kryje w sobie nic interesującego. Uwolnij się od niej i zacznij żyć teraźniejszością. (s. 304)
Świadomość a zdrowie Ciało bez świadomości jest zdrowe. Chora świadomość przenosi chorobę na ciało. (s. 262)
Szczęście Szczęście to stan świadomości, który może pojawić się tylko w trakcie przetwarzania złożonej informacji. Musimy zatem rozwijać naszego ducha i nasze zmysły – w ten sposób zapewnimy sobie więcej możliwości odczuwania szczęścia. (s. 39)
Dieta a zdrowie (…) zamiast dręczyć się dietą – po prostu odpowiednio się odżywiajmy. To w zupełności wystarczy, a będzie znacznie zdrowsze – i dla ciała, i dla ducha. (s. 244)
Eliminacja stresu (…) eliminacja stresu to nic innego jak proces zdrowienia. (s. 50)
Racjonalność w pracy Dowodem racjonalności sposobu wykonywania pracy jest brak zmęczenia po jej zakończeniu (s. 117)

Fundacja Witolda Bońkowskiego Potęga i Paradoksy Naszych Umysłów

KRS 0000462513
NIP 781-188-51-77
REGON 302432119

Przeczytaj

Niewyobrażalne. Potęga i paradoksy naszych umysłów traktuje o niezwykłej mocy umysłu. Wiara w potęgę i możliwości ludzkiego umysłu w pokonywaniu chorób, stresów i zmartwień jest motywem przewodnim tej pracy.

Książka Niewyobrażalne. Potęga i paradoksy naszych umysłów